*Reader*
-Ciel! Ciel! CIEL! OTWIERAJ TE DRZWI!
-NIE! Sebastian!
-Poszczujesz mnie Sebastianem?! Jeżeli ten demon się do mnie zbliży to cię zabije!
-To idź sobie!
-NIE! Ciel otwieraj! Muszę to zobaczyć!
Byłam niesamowicie wściekła na niego jednak w końcu otworzył drzwi, więc szybko wparowałam do środka. Rozejrzałam się i wybuchnęłam śmiechem podchodząc do Ciela. Siedział on na łóżku i starał się nie pokazywać tego jak jest zarumieniony. Jednak nie to mnie śmieszyło, chodziło o parę kocich uszu oraz ogon. Wyglądał przez to niesamowicie słodko, więc oczywiste jest to że byłam zadowolona z tego czaru. Miałam zamiar pogłaskać go po głowie aby zobaczyć jak zareaguje, jednak ubiegł mnie Sebastian. Oczywiście można było się spodziewać, że młody szlachcic nie był zbyt zadowolony.
-Sebastian! Przestań! *mruczenie*
-Ciel czy ty....?
-Nic nie mów _____!
-Jakie to słodkie. Muszę częściej używać tego czaru!
-Głupia czarownica...
-Hej! Zawsze mogę cię przemienić całkowicie!
-Pffff
-Widzę, że ci się charakterek zmienia. Warto to zapamiętać.
Zaśmiałam się i zanim coś odpowiedział wybiegłam na korytarz. Spojrzałam jeszcze w jego stronę i ruszyłam do kuchni. Była niedaleko więc minęła chwila i już stałam obok Barda.
-Hej~
-Dzień Dobry ______.
-Możesz wyrzucić już pieczeń Bard! Lepiej zrób rybę, może dorsza?
-Dlaczego? Panicz zmienił zdanie?
-Powiedzmy, że zmieniły mu się upodobania hehe~. Muszę iść, do zobaczenia!
Powiedziałam i wyszłam z kuchni zamykając drzwi za sobą. Przeszłam kilka metrów i zatrzymałam się nasłuchując kroków. Uśmiechnęłam się i odwróciłam w jego kierunku.
-3....2....1!
-______, Zabiję Cie!
-Ciel to minie....kiedyś.
-Kiedyś? A czemu nie teraz?!
-Bo nie chce mi się ~. Chyba, że coś dla mnie zrobisz.
-Czego chcesz?
-Po pierwsze bądź w miarę miły i zdejmij to z oka.
-Dobra.
-Możesz też zabrać mnie na randkę, ale to dla ciebie drobiazg.
-Niech ci będzie! Za godzinę bądź gotowa...
-Szybko poszło~.
Zaśmiałam się i ruszyłam w stronę swojego pokoju wesoło pogwizdując.
-NIE! Sebastian!
-Poszczujesz mnie Sebastianem?! Jeżeli ten demon się do mnie zbliży to cię zabije!
-To idź sobie!
-NIE! Ciel otwieraj! Muszę to zobaczyć!
Byłam niesamowicie wściekła na niego jednak w końcu otworzył drzwi, więc szybko wparowałam do środka. Rozejrzałam się i wybuchnęłam śmiechem podchodząc do Ciela. Siedział on na łóżku i starał się nie pokazywać tego jak jest zarumieniony. Jednak nie to mnie śmieszyło, chodziło o parę kocich uszu oraz ogon. Wyglądał przez to niesamowicie słodko, więc oczywiste jest to że byłam zadowolona z tego czaru. Miałam zamiar pogłaskać go po głowie aby zobaczyć jak zareaguje, jednak ubiegł mnie Sebastian. Oczywiście można było się spodziewać, że młody szlachcic nie był zbyt zadowolony.
-Sebastian! Przestań! *mruczenie*
-Ciel czy ty....?
-Nic nie mów _____!
-Jakie to słodkie. Muszę częściej używać tego czaru!
-Głupia czarownica...
-Hej! Zawsze mogę cię przemienić całkowicie!
-Pffff
-Widzę, że ci się charakterek zmienia. Warto to zapamiętać.
Zaśmiałam się i zanim coś odpowiedział wybiegłam na korytarz. Spojrzałam jeszcze w jego stronę i ruszyłam do kuchni. Była niedaleko więc minęła chwila i już stałam obok Barda.
-Hej~
-Dzień Dobry ______.
-Możesz wyrzucić już pieczeń Bard! Lepiej zrób rybę, może dorsza?
-Dlaczego? Panicz zmienił zdanie?
-Powiedzmy, że zmieniły mu się upodobania hehe~. Muszę iść, do zobaczenia!
Powiedziałam i wyszłam z kuchni zamykając drzwi za sobą. Przeszłam kilka metrów i zatrzymałam się nasłuchując kroków. Uśmiechnęłam się i odwróciłam w jego kierunku.
-3....2....1!
-______, Zabiję Cie!
-Ciel to minie....kiedyś.
-Kiedyś? A czemu nie teraz?!
-Bo nie chce mi się ~. Chyba, że coś dla mnie zrobisz.
-Czego chcesz?
-Po pierwsze bądź w miarę miły i zdejmij to z oka.
-Dobra.
-Możesz też zabrać mnie na randkę, ale to dla ciebie drobiazg.
-Niech ci będzie! Za godzinę bądź gotowa...
-Szybko poszło~.
Zaśmiałam się i ruszyłam w stronę swojego pokoju wesoło pogwizdując.
~time skip~
Stałam przed lustrem z
grymasem na twarzy i patrzyłam na swoje odbicie. Minęło już pół godziny,
a nie mogłam zdecydować się jaką chce sukienkę. W końcu wzięłam różową z
falbanami i dużą kokardą na plecach. Jednak jedna rzecz mi w niej nie
pasowała, a mianowicie kolor. Denerwowało mnie to więc skupiłam się i
była już [u/k], a falbany oraz kokarda były [2u/k]. Zadowolona z efektu
zaczęłam zajmować się fryzurą. Uplotłam warkocz, a potem ładnie go
upięłam i wszystko było gotowe. Z uśmiechem na ustach założyłam swój
ulubiony naszyjnik i wyszłam. (Może być jakikolwiek naszyjnik ^^ Dla
mnie to znak Jashina XD) Na zewnątrz czekał na mnie Ciel ubrany..... jak
zwykle, z wyjątkiem tych jego uszu i ogona. Uśmiechnęłam się do niego i
złapałam za rękę prowadząc go do wyjścia.
-_______, gdzie chcesz iść?
-Pokaże ci coś fajnego ale najpierw musimy iść na łąkę ~.
-Boję się tego co planujesz.
-Nie przesadzaj! Będzie miło, obiecuje.
Posłałam mu uśmiech i idąc przez ogród ruszyłam w stronę lasu. W drodze na miejsce było dość cicho, ponieważ żadne z nas się nie odzywało. Widziałam tylko jak Ciel czasami rusza uszami nasłuchując różnych dźwięków. Tak niewinnie wtedy wyglądał, że na samą myśl się zarumieniłam. Musiałam jednak pamiętać, że pozory mylą i pewnie nadal jest na mnie wściekły. Po chwili przestałam o tym rozmyślać tylko ruszyłam szybko w stronę świateł. Ciel nie spodziewając się tego prawie upadł, kiedy go pociągnęłam jednak zachował równowagę. Ruszył więc razem ze mną i po chwili wpadliśmy na polanę. Spojrzałam w jego stronę i zobaczyłam zdziwienie malujące się na jego twarzy, kiedy patrzył na to wszystko. Na środku polany był mały staw a obok niego na trawie leżał koc na którym był zestaw piknikowy.
-Ty to zrobiłaś? Kiedy?
-Moja tajemnica. Jednak zanim coś zjemy musisz kogoś poznać!
-Kogo tym razem?
-Moją małą pomoc! Ann!
Wykrzyczałam a po chwili z lasu wyszła czarna pantera. Powolnym krokiem do nas podeszła i po chwili zakrył ja szary dym. Kiedy już opadł przed nami stała młoda dziewczyna, która miała na oko jedenaście lat. Lśniące czarne włosy sięgały jej do połowy pleców, a wesołe zielone oczy przyglądały się z ciekawością Cielowi. On za to patrzył na nią bez cienia emocji i zainteresowania.
-Tak wiec to jest moja mała pomoc! Jak to mówią, każda czarownica potrzebuje kota.
-Nie mogę uwierzyć, że ktoś jest w stanie z tobą wytrzymać.
-Ej, zapytaj się jej! Powie, że wcale nie jest tak źle.
Popatrzyłam na Ann z uśmiechem, jednak ona zaczęła się powoli wycofywać z powrotem do lasu.
-Ann, przecież nie jestem taka zła!
-No wiesz, czasami ci się zdarza.
Miałam zamiar coś powiedzieć jednak usłyszałam jak Ciel śmieje się pod nosem. Popatrzyłam więc na niego złowrogo i usiadłam na kocu. On za to usiadł koło mnie uśmiechając się pod nosem. Spojrzałam na niego i cicho westchnęłam sięgając po jabłko. Miałam już zamiar je ugryźć, jednak Ciel mi je zabrał. Wydęłam policzki i spojrzałam na niego z wyrzutem na co on odgryzł kawałek jabłka i złapał mnie za podbródek. Po chwili pocałował mnie przy okazji dając mi spróbować owocu.
-Słodkie.
Powiedział po czym oblałam się rumieńcem i schowałam twarz w dłoniach.
-_______, gdzie chcesz iść?
-Pokaże ci coś fajnego ale najpierw musimy iść na łąkę ~.
-Boję się tego co planujesz.
-Nie przesadzaj! Będzie miło, obiecuje.
Posłałam mu uśmiech i idąc przez ogród ruszyłam w stronę lasu. W drodze na miejsce było dość cicho, ponieważ żadne z nas się nie odzywało. Widziałam tylko jak Ciel czasami rusza uszami nasłuchując różnych dźwięków. Tak niewinnie wtedy wyglądał, że na samą myśl się zarumieniłam. Musiałam jednak pamiętać, że pozory mylą i pewnie nadal jest na mnie wściekły. Po chwili przestałam o tym rozmyślać tylko ruszyłam szybko w stronę świateł. Ciel nie spodziewając się tego prawie upadł, kiedy go pociągnęłam jednak zachował równowagę. Ruszył więc razem ze mną i po chwili wpadliśmy na polanę. Spojrzałam w jego stronę i zobaczyłam zdziwienie malujące się na jego twarzy, kiedy patrzył na to wszystko. Na środku polany był mały staw a obok niego na trawie leżał koc na którym był zestaw piknikowy.
-Ty to zrobiłaś? Kiedy?
-Moja tajemnica. Jednak zanim coś zjemy musisz kogoś poznać!
-Kogo tym razem?
-Moją małą pomoc! Ann!
Wykrzyczałam a po chwili z lasu wyszła czarna pantera. Powolnym krokiem do nas podeszła i po chwili zakrył ja szary dym. Kiedy już opadł przed nami stała młoda dziewczyna, która miała na oko jedenaście lat. Lśniące czarne włosy sięgały jej do połowy pleców, a wesołe zielone oczy przyglądały się z ciekawością Cielowi. On za to patrzył na nią bez cienia emocji i zainteresowania.
-Tak wiec to jest moja mała pomoc! Jak to mówią, każda czarownica potrzebuje kota.
-Nie mogę uwierzyć, że ktoś jest w stanie z tobą wytrzymać.
-Ej, zapytaj się jej! Powie, że wcale nie jest tak źle.
Popatrzyłam na Ann z uśmiechem, jednak ona zaczęła się powoli wycofywać z powrotem do lasu.
-Ann, przecież nie jestem taka zła!
-No wiesz, czasami ci się zdarza.
Miałam zamiar coś powiedzieć jednak usłyszałam jak Ciel śmieje się pod nosem. Popatrzyłam więc na niego złowrogo i usiadłam na kocu. On za to usiadł koło mnie uśmiechając się pod nosem. Spojrzałam na niego i cicho westchnęłam sięgając po jabłko. Miałam już zamiar je ugryźć, jednak Ciel mi je zabrał. Wydęłam policzki i spojrzałam na niego z wyrzutem na co on odgryzł kawałek jabłka i złapał mnie za podbródek. Po chwili pocałował mnie przy okazji dając mi spróbować owocu.
-Słodkie.
Powiedział po czym oblałam się rumieńcem i schowałam twarz w dłoniach.
Hej :) Jako pierwszy dodaje mój stary one-shot. Przyznaje był publikowany na Wattpadzie jednak przenoszę się tutaj :D Mam nadzieje, że komuś się podoba!